Przedstawiamy wiersz, którego autorem jest Józef Gabriel Jęczkowiak – harcerz, Powstaniec Wielkopolski, kapitan Żandarmerii Wojska Polskiego, żołnierz września 1939 r. Po II wojnie światowej część swojego życia związał ze Szczecinem i z tutejszym Związkiem Powstańców Wielkopolskich. We wrześniu 1957 r. stworzył wiersz Powitanie, ku pamięci Powstańców Wielkopolskich przed obchodami 39. rocznicy Powstania Wielkopolskiego. Zmarł w Szczecinie, ale pochowany został w Gdyni, a następnie ekshumowany i ponownie pochowany w Poznaniu.
Więcej informacji na temat Józefa Jęczkowiak można przeczytać tutaj – Był czyn i chwała. Wspomnienia harcerza Józefa Jęczkowiaka.
Swoje wspomnienia i wiersze spisał, a maszynopisy przekazał Związkowi Powstańców Wielkopolskich (należącymi do ZBoWiD). Trafiły one następnie do Zachodniopomorskiego Zarządu Wojewódzkiego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Szczecinie, a potem do zbiorów Archiwum Państwowego w Szczecinie – Zbiór materiałów powstańca wielkopolskiego Józefa Jęczkowiaka 1957-1966 (nr wolumenu: 505).
Powstańcom Wielkopolskim na 27 grudnia 1957 r.
POWITANIE.
Po latach wielu witam Was druhowie –
Was tak mi bliskich, znani czy nieznani,
jednakim knutem bili nas wrogowie
a myśmy byli wciąż niepokonani.
Stare wspomnienia, ongiś tak bolesne
płacz dzieci Wrześni, rodziców katusze
czy wóz Drzymały, złe wieści przedwczesne
szarpały nerwy i szarpały dusze.
Nadzieją żyły zmarłe pokolenia
wierzyły w wolność, w sprawiedliwość Boga,
znosiły mężnie krzywdy i cierpienia
i z bronią w ręku ruszały na wroga.
Krew naszych przodków zraszała obficie
wioski i miasta i ojczystą ziemię
a z niej wciąż nowe wyrastało życie
i nowe, młode, mocne rosło plemię.
Nasze to plemię – to my duchem młodzi
testament przodków wzięliśmy w swe dłonie,
wśród hufców wroga i zwycięstw powodzi
dwojgiem szeregów, zaciskając dłonie
a gdy w grudniowe szare popołudnie
w świąteczny nastrój padły pierwsze strzały,
gdy wróg swe szpony wyciągnął obłudnie,
krople krwi naszej na bruku się polały
zadrgały serca – godzina wybiła,
okrzyk „do broni” huczał w murach miasta,
nie mogła zemsty wstrzymać żadna siła,
szedł z nią mężczyzna, dziecko i niewiasta.
Za strzały – strzały, za krew – krew się lała,
sztandar wolności poszedł w górę dumnie,
zwycięstwo nasze dusza wyśpiewała,
zwycięstwo nasze grało dalej szumnie.
Dawne to chwile, pełne blasku, chwały,
to wielkopolskie powstanie grudniowe,
po latach cierpień, niewoli lud cały
zwyciężył – zaczął wolne życie nowe.
„Ospały i gnuśny, zgrzybiały ten świat”
śpiewała dawniej drużyna sokola,
a młodzież harcerska, gdzie każdy był brat
„czuwaj” wołała przez lasy i pola.
Wielu odeszło – kryją ich mogiły,
nie wielu święci dzień chwały, zwycięstwa,
lecz nie ma takiej dziś w narodzie siły
co zatrze pamięć bohaterów męstwa.
Z ich krwi już nowe rośnie pokolenie
i wolność lepsza przyodziewa szatą
patrzymy więc w przyszłość, choć mącą ją cienie
z wiarą, ufnością – jak za dawne lata.
Józef Jęczkowiak
Szczecin – 22.9.57 r.




